sobota, 16 kwietnia 2016

Rozdział 1

Wchodzę do sali numer 2,gdzie odbywają się przesłuchania dwóch złodziei z jubilera. Wielki stos papierków kładę na stół,za którym siedzi jeden z sprawców a drugim zajmuje się Tom. Ciemny pokój zaczyna robić straszną atmosferę,ale do tego już się przyzwyczaiłam. Mam podsłuch a tuż obok za szybą stoi reszta załogi obserwując przebieg wydarzeń.
- Po co ci to było?
- Nie twoja sprawa.- dodał kiedy usiadłam opierając się o krzesło.
- Chcesz 2 czy 5 lat?
- Wsadźcie mnie do tego więzienia i tyle.
- Żaden problem.- odwracam głowę w kierunku ściany,za którą jest "magiczna" szyba,dzięki której wszystko widać dając znak policjantom. Długo nie musiałam czekać,a dwóch mężczyzn w mundurach założyli kajdanki wyprowadzając go do samochodu transportowego,który zawiezie go do tymczasowego zakładu prawnego. Zamknęłam drzwi za sobą czekając na Tom'a,który cały czas przesłuchiwał tamtego faceta. Z niecierpliwością czekam spoglądając na metalowy numerek"3" oraz zamknięte drzwi. "No ileż można!" Krzyczę sama do siebie.
- Clara co z tamtym?
Podnoszę głowę z nadzieją,że to Tom.
Jednak to tylko Edward mój kumpel z patrolu.
- Zbyt łatwo poszło. Przyznał się i chciał od razu do więzienia.
- Czyli nic.
- Kompletnie nic.- dodaję widząc niezadowolonego Tom'a.
- Jak u Ciebie?
- Przyznał się i chce do pierdla.
- To jesteśmy na tej samej drodze. - odpowiedziałam idąc w kierunku windy.
- Ciekawi mnie to czemu im tak zależy na tym więzieniu?
- Może..- spojrzeliśmy razem z Edwardem na Tom'a.- Może ktoś ich w to wrobił? Może musieli?
- Nie wiem sama,ale trzeba się tej sprawie przyglądać.
- Masz rację Claro.- odparł kiedy rozsunęła się winda ukazując "moje piętro". Wszystkie dwadzieścia par oczu spojrzała w naszą stronę,gdy święta trójka wchodziła na główny hol. Podeszłam do biurka Alice spoglądając na kobietę.
- Coś nowego?
- Frank Whitesown prosi o rozmowę.
- Kto?
- Zarządca CSI
- Wszystko wyjaśnia.
- Czeka na Ciebie w biurze.- spojrzałam na Jej upierdliwy uśmiech.
Odeszłam wchodząc do mojego królestwa zamykając za sobą drzwi.
- Dzień Dobry.- podaje w moim kierunku dłoń.
- Witam Panie Frank. W czym mogę pomóc?
- Wie Pani dobrze,że FBI i CSI to nie to samo,ale możemy zawsze sobie pomagać nawzajem.- spojrzałam na jego szczery uśmiech.
- Oczywiście.
- Chodzi o pewną osobę,która nazywa się Michael Edison.- chwyciłam teczkę wypełnioną danymi tej osoby.- Prawie rok temu został przez was zatrzymany. Jeśli Pani pamięta to słynny Haker,który zagrażał całej Ameryce. - kiwnęłam głową.- Dziś rano uciekł z więzienia.
Podniosłam głowę wbijając wzrok w mężczyznę w bliskim mi wieku. Czy On sobie teraz robi Jaja? Jak to uciekł. Przecież ochronę miał zapewnioną na całą dobę i nagle uciekł? Jak to możliwe?
- Zajmiemy się tym.- odparłam.
- Już nasza ekipa go szuka,przepraszam..- dodał wstając i odbierając telefon.- Gdzie? Ale to na pewno On zrobił? ( Kiedy Ten cały Farnk zaczął rozmawiać próbowałam ułożyć wszystko po kolei,każdą jego odpowiedź między czasie wyszłam z biura zabierając cztery osoby w teren kiedy wspomniałam kogo szukamy Tom odparł: Gorszego dnia nie można mieć.) Wróciłam się jeszcze do biura po marynarkę oraz wyciągnęłam pistolet wkładając za spodnie garniturowe. Kiedy Szef CSI wyłączył telefon i chciał mi wszystko powiedzieć wyprzedziłam go mówiąc:
- Niech zgadnę Michael zostawił po sobie już ofiarę?
- Niestety.. Zabił młodą dziewczynę tasakiem.
- Auto już czeka Panie Frank.- odparłam kiedy wciskałam guzik od windy.



Wysiadłam z samochodu widząc cały parking obstawiony policją,CSI i moją ekipą FBI.
- Tom! Tom!- krzyczę widząc faceta rozmawiającego ze świadkiem.
- Mamy coś?
- Ten Pan słyszał krzyk dziewczyny.- Spojrzałam na karetkę,która właśnie podjechała.
- A sprawca? Widział Pan go?
- Tak, wysoki mężczyzna w lokach. Wybiegł z tasakiem.
Podziękowałam świadkowi,każąc Tom'owi spisać wszystko to co powiedział.
- Można wejść?- spytałam mężczyznę z FBI z wydziału kryminalnego,który stał przy drzwiach jednego z pokoi motelu.
- Oczywiście szefowo.
Uśmiechnęłam się lekko wchodząc do środka. Zwykły dwu-osobowy pokój,a na środku bałagan. Jeden wielki bałagan. Porozwalane krzesła, ubrania porozrzucane po całym pomieszczeniu i na środku na turkusowym dywanie nieżywa dziewczyna,która po twarzy wyglądała na około 25 lat. Panowie z kryminalistyki zaczęli robić zdjęcia do akt a reszta szukając czegoś co by się przydało, jakiś poszlak.
- Szyja,tętnica. Mądry sposób.-przyglądam się ciału kucając.
- Clara mamy nowe wiadomości.
Odwróciłam głowę widząc Lucasa,który pracuje w terenie w mojej załodze.
- Mów.- wstałam podchodząc do mężczyzny.
- Prawdopodobnie kieruje się drogą 65 na zachód.
- Bierz Matta i Tom'a i jedźcie to sprawdzić.
- Jasne.- dodał wychodząc z pokoju na parking.
Jeszcze na chwilę odwróciłam się w stronę biednej dziewczyny patrząc na chłopaków,którzy spisywali jej dane znalezione przy Niej,gdy nagle czuję wibrację telefonu. Wyciągam z kieszeni wychodząc na parking.
- Halo?
- Witam Panno Claro. Dawno nie rozmawialiśmy.
- Witaj Michael.- dodaje głośno mówiąc,tak,że wszyscy dookoła mnie słyszą.
- Pewnie wiesz,że słodka Blondynka zasnęła na niebieskim dywanie.
- Jak już to turkusowym.
- Jeśli wysłałaś kogoś ( pokazuję na telefon ekipie informatyków,którzy siedzą w starym busie przy komputerach namierzając Jego telefon. Lucas miał rację jedzie drogą 65 na zachód.)
- Spokojnie nie wiem gdzie jeszcze jesteś.- lekko uśmiecham się pośpieszając Tom'a i Matt'a ,aby się pośpieszyli.
- Stwierdziłem,że tym razem nie potrzebuję straszyć Prezydenta,który mieszka w Białym Domu. To jest bez sensu. Lepiej zabrać się za coś ciekawszego.
- Co masz na myśli?
- Przekonasz się. Za dokładnie 34 minuty i 23 sekundy.- krzyknął rozłączając się.
- Cholera! Macie coś?
- Wiemy na tą chwilę,że jedzie drogą 65. Nic więcej.
- Słyszeliście nie zależy mu nawet na Prezydencie. On jest szaleńcem.
- Tak jest szaleńcem.
- Stwierdzono to?- rzekłam.
- Sama wysłałaś go na badania.- uśmiechnął się jeden z informatyków kiedy opuszczałam bus.
Przed mną stało całe społeczeństwo Nowego Jorku. Każdy nie wiedział co ma robić. Co się dzieje. Tu policja,FBI,CSI. Mnóstwo ludzi.
- Słuchajcie przed chwilą rozmawiałam z naszym mordercą. Planuje zrobić coś "ciekawszego" i dowiemy się tego za..(spoglądam na zegarek) 31 minut. Tom'a z Matt'em oraz Lucasem wysłałam. Już są na drodze 65,gdzie jedzie nasz Michael.
- Ja również wysłałem patrol. - dodał policjant.
- Ja też swoich ludzi wysłałem.
- Pościg już jest. Informatycy pracują tak szybko jak tylko może im pozwolić komputer. Pozostało nam czekać 31 minut, nic więcej nie możemy zrobić. - odpowiedziałam z martwieniem czując się jak przegrana.





Miejsce zabójstwa- Motel (obrzeża NY)
                                     



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

WYBACZCIE!!!
Wiem,wiem..
Miał być tydzień,dwa,trzy tygodnie temu.
Nie mogłam,nie miałam czasu. 
Teraz obiecuję,że w WEEKEND KAŻDY

Pojawi się nowy rozdział!
CZYTAMY! :)

WIDZIMY SIĘ ----> 23-24 KWIECIEŃ